Czekając na nową grę Jane Jensen
Blog > Komentarze do wpisu

Cmentarze

new-orlean-cemetery_gk3 cemetery_gk3

W Sins of the Fathers to chyba moja ulubiona lokacja: St. Louis Cemetery w Nowym Orleanie. Jak to u Jane Jensen bywa, wizyta na cmentarzu nie pełni funkcji nastrojowego ozdobnika, ale wpleciona jest ściśle w intrygę. Tropiąc wyznawców voodoo, Gabriel trafia na grób legendarnej Marii Laveau, gdzie przyjdzie mu rozwiązać pewną zagadkę. Nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie próbował flirtować z tajemniczą Malią Gedde.

 

gerda gk3grace with roses

 

W The Beast Within odwiedzamy kryptę kościoła w Rittersburgu, gdzie następuje jedna z najbardziej wzruszających scen cyklu. Widząc Gerdę przy sarkofagu Wolfganga Rittera, Grace pojmuje wreszcie, że jej zazdrość o Gabriela była bezpodstawna. Razem z przeprosinami składa bukiet róż na grobowcu. Następuje pojednanie, widownia płacze.

 

grace hidinggrace_cemetery

Tajemnice Rennes-le-Chateau skupiają się wokół miejscowego kościółka, nie sposób więc pominąć przykościelnego cmentarza, na którym spoczywa ksiądz Sauniere. Bohaterowie GK3 nie próbują rozwiązywac zagadek tego miejsca, zaglądają tam jednak po drodze do mieszkania obecnego gospodarza, Abbe Arnaud. Zarówno Gabriel, jak i Grace czasem podsłuchują lub podglądają tam kogoś z ukrycia, bo jest to miejsce potajemnych spotkań i nieoczekiwanych wizyt.

 

grace_starnberger see

Grace nad Starnberger See

 

poniedziałek, 02 listopada 2009, tetelo

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bioforger
2009/11/05 15:50:18
Taaaak, do dziś pamietam co trzeba było napisać na ścianie grobowca w GK1 (uwaga spoiler, ale cytuje z pamięci): DJ, bring, sekey, madoule (czy modaule). Trochę mnie kosztowało rozpracowanie tego, więc zostało w głowie.
Inny jeszcze numer, który tak długodystansowo pamiętam to tekst z Dark Seed: "Turn yourslef in, and leave behind the key witch will only work in the Dark World". Wtedy angielski znałem sporo słabiej niż teraz, a internetu "nie było", więc pamiętam radość jak ktoś powiedział mi co znaczy idiom "to turn in". Od razu sprint do komputera i... no jak mogłem na to wcześniej nie wpaść ;)
-
tetelo
2009/11/05 16:31:34
A ja mam pod tym względem pamięć dobrą, bo krótką. Gdy wracam do gry po latach, to zdarza mi się utknąć w tych samych miejscach, co kiedyś. Są oczywiście wyjątki, jak np. niezapomniane słowa dra Klingmana* z GK2, bo grając po raz pierwszy, poddałam się w tym momencie i zajrzałam do wt, czego do dziś żałuję i strasznie mi szkoda, że sama na to nie wpadłam.

* w ostatniej chwili wycięłam stąd rozwiązanie zagadki z GK2, bo przypomniałam sobie, że Ty przecież w to jeszcze nie grałeś, przynajmniej przed rokiem tak było, gdy rozmawialiśmy o Bawarii. Ze spoilerami trzeba uważać ;-)
-
bioforger
2009/11/06 16:02:35
Tak, to prawda, że nie grałem w GK2 i 3. Do dziś nie rozumiem dokładnie dlaczego nie kupiłem GK2 w 1996 (a przymierzałem się w sklepiku CD-Projektu). Może miałem mało czasu (nauka, dziewczyny...;) i zmęczyły mnie już "interaktywne filmy". Nawet dziś jak spojrzę na te obrazki to najbardziej wizualnie podoba mi się GK1. Ale kto wie, może jeszcze zagram w dwójkę, bo część 3 wydawała mi się wizualnie nieciekawa nawet tuż po wydaniu, raczej też dlatego nie zagrałem, i teraz tym bardziej mnie nie zachęca. To swoją drogą ciekawe - że klasyczne 2D i "interatywny film" z połowy lat '90 dziś wyglądają dla mnie lepiej wizualnie, niż pełne 3D z końca lat '90.

Starałem sobie przypomnieć jeszcze jakieś teksty z GK1 i jedyne co mi przychodzi do głowy oprócz tego z grobowca to: "Tetelo, stop, I wont let you kill her!" ;))
-
Gość: tetelo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 16:28:33
LOL No widzisz, a ja nawet ten ostatni cytat zapomniałam, a może wyparłam ze swej pamięci ;-)
Nie pojmuję, jak można nie zagrać w GK 2 i 3, zwłaszcza z tak marginalnych powodów jak visualia. Rzeczywiście 3D to był kiepski pomysł, a w dwójce drażni mnie z kolei ten nieszczęsny Dean Erickson, ale na tle całości to są nieistotne drobiazgi. Takich gier dziś już nie ma i wszystko wskazuje na to, że już nigdy nie będzie.
Przynajmniej kup sobie GK3, dopóki jest tak nieprzyzwoicie tani.
Z drugiej strony - jak ja Ci zazdroszczę, że to jeszcze przed Tobą!
-
bioforger
2009/11/17 14:18:07
No dobra, postanowiłem nadrobić zaległości. Kupiłem na aukcji używanego GK2 i od tego zaczynam. Są patche pozwalające uruchomić na XP/Viście i połączyć w jedną płytę DVD. Zobaczymy jak to zadziała. GK 3 też chyba kupię, ale autentycznie - nie lubie jak dobra historia jest osłabiana nieciekawym stylem wizualnym. Bo o styl bardziej, a nie jakość tu chodzi - GK1 go miał, choć był prosty, ale na obrazkach z GK3 widzę chęć zrobienia gry modną (wtedy) metodą, zamiast podtrzymać miłą dla oka kreskę.

Do zagrania przekonała mnie nasza rozmowa, ale także to: www.youtube.com/watch?v=x_9Bb7kpNtc&feature=related. Już trochę zapomniałem jak kiedyś specjalnie uruchamiałem GK 1 żeby posłuchać tej muzyki. Teraz jak tylko posłuchałem to nie tylko wspomnienia z gry wróciły, ale zaraz usiadłem do pianina (nareszcie mam! teraz to sobie mogę POGRAĆ!). Co ciekawe nie znalazłem w sieci nut do pełnego motywu głównego z GK1 (a są do chyba całej reszty tej ścieżki muzycznej) i cały czas montuję ze słuchu tą szybką partię. Oczywiście GK1 to łatwizna, żeby zagrać nokturn z GK3 to muszę jeszcze dłuuugo ćwiczyć ;)
-
tetelo
2009/11/17 18:09:58
I dla takich chwil warto blogować.

***

Słuchaniem muzyki z Gabriela mogę się napawać do woli, bo mam płytę ze ścieżką, ale własne wykonanie pozostanie chyba moim niespełnionym marzeniem. Chociaż znajoma Holenderka, która kupiła sobie pianino i zaczęła brać lekcje gry po czterdziestce, twierdzi, że wszystko jeszcze przede mną ;-)

Bo o styl bardziej, a nie jakość tu chodzi
No nie wiem, ja widzę tam głównie usterki techniczne, typowe dla 3D końca lat dziewięćdziesiątych (pod tym względem GK3 przypomina mi Redguarda). Powiem więcej, jedyny Gabriel, który pociąga mnie jako facet, to ten z trzeciej części, a i Grace wygląda tam najkorzystniej, jak dla mnie.
-
bioforger
2009/12/05 14:39:56
Już trochę pograłem! Instalacja i działanie gry - bez zarzutu. Dwa pierwsze akty za mną - choć już w pierwszym poległem na "pixel-huntingu" (czego w przygodówkach chyba najbardziej nie lubię). Nie zauważyłem gdzie leży to, do czego trzeba było odegrać sfabrykowaną wiadomość z dykafonu. I zajrzałem do solucji. Ale już drugi akt to była bułka z masłem, sama przyjemność z relacji Gerda - Grace. W ogóle uważam relacje między bohaterami i dialogi (delikatne kpinki z Niemców!) za najsilniejsze strony gry - fabuła i zagadki są na razie dobre, ale pewnie te 15 lat temu bawiłbym się nimi lepiej. Niesamowite jest natomisat to wrażenie powrotu do przeszłości - zarówno do bohaterów, których "porzuciłem" lata temu, jak i do rzeczywistości lat '90 - prawdziwi aktorzy (facet grający Gabriela jest dla mnie OK - irytuje tak, jak trzeba ;), a w grze - Gabriel, zamiast zadzwonić na komórkę do Grace, wysyła list na poczcie. Piękne! Już się nie mogę doczekać tych arii operowych, które są w soundtarcku. Dzięki jeszcze raz za inspirację! W tym roku na razie kompletnie olałem jesienne "super-hity". Wróciłem tylko trochę do Fallouta 3 i Tension (w formie The Void - pewnie napiszę u siebie o różnicach), ale poza tym właściwie same przygodówki - gółwnie GK2 i Dracula 3.

PS: Grace, jeszcze w księgarni: "It's with his face. There was a terrible accident." ;))
-
tetelo
2009/12/12 14:59:24
Gabriel, zamiast zadzwonić na komórkę do Grace, wysyła list na poczcie. Piękne!
Gdy w starych serialach kryminalnych przestępca nieudolnie zaciera ślady, czasem łapię się na myśli: "naiwny! przecież jak przyjadą z CSI, to przepadłeś". Tymczasem rzecz dzieje się w epoce na tyle zacofanej technologicznie, że zagadkę musi rozwiązać Intelekt w postaci Columbo lub innego detektywa.

facet grający Gabriela jest dla mnie OK - irytuje tak, jak trzeba
Mnie irytuje i odpycha kulturowo - jak amerykański słoń w europejskim składzie porcelany.
Wolę być irytowana psychologicznie - przez Piotrusia Pana udającego macho (GK3).

W tym roku na razie kompletnie olałem jesienne "super-hity".
Od samego czytania o nich niemal wpadłam w depresję; z jednej strony zmieniły mnie w agresywnego anty-gracza, z drugiej tak zdołowały, że osiągnęłam już etap rzucania wszystkiego w cholerę. Strasznie toksyczne są te portale ogólnogrowe.
-
bioforger
2010/01/01 18:59:20
Dla porządku - część II ukończona, część III zaczęta. W Beast Within grało się naprawdę świetnie, szczególnie rozdziały ze zwiedzaniem zamku i muzeum Ludwika Bawarskiego. Zakończenie operowe też mocne. Szkoda że zabrakło (zdaje się) funduszy na prawdziwą orkiestrę. Poza tym może kiedyś ktoś odnajdzie zaginione 2 płyty JJ, w jakiś zakamarkach dawnej siedziby Sierry. Może zaginiona opera Wagnera nie istnieje, ale to - kto wie ;).
Masz rację z tym słoniem w składzie, ale chyba trochę taki był zamiar. Z drugiej strony, jakoś fajnie jest usłyszeć, że Tim Curry jest znów Gabrielem w "trójce". Tylko ta blond fryzurka... ;)