Czekając na nową grę Jane Jensen
Kategorie: Wszystkie | Czekając | Gabriel Knight | Gray Matter | O blogu
RSS
czwartek, 17 stycznia 2008

Zaprosiłam pianistę, by nam umilił czekanie muzyką Roberta Holmesa. Zatańczymy walczyka?

piątek, 04 stycznia 2008

 Nazwisko Jane Jensen niewiele mówi współczesnym graczom komputerowym. Zapytani, zaczną ściemniać, że to pewnie jakaś sekretarka.[Onet.pl]

 

 W sierpniu ubiegłego roku Oberon Media, James Patterson Entertainment oraz Elephant Entertainment zawarli umowę o współpracy nad nowym cyklem gier typu casual. Do niedawna pisały o tym głównie media ekonomiczne, bo James Patterson, ze swoimi 140 milionami sprzedanych egzemplarzy, to bardziej fenomen giełdowy niż literacki. W polskich księgarniach można znaleźć zarówno jego powieści z agentem Alexem Crossem (grał go Morgan Freeman w Kolekcjonerze wg Kiss the Girls Pattersona), jak i kryminały z cyklu Women's Murder Club - zgrabne whodunit, nic więcej. Od października co piątek telewizja ABC nadaje serial o czterech przyjaciółkach rozwiązujących zagadki kryminalne, a za kilka miesięcy Oberon wyprodukuje mini-grę opartą na tym samym pomyśle. Sądząc po kilku opublikowanych obrazkach, zapowiada się kolejna zabawka z cyklu seek and find, tym razem wzbogacona o elementy rodem z CSI. Wprowadzenie "profesjonalnego" warsztatu kryminalistycznego umożliwia ta okoliczność, że bohaterkami są policjantka, prawniczka, lekarka sądowa i dziennikarka, a wiec panie zawodowo związane z "miejscem zbrodni".

Reuters (za Business Wire) donosi, że nad WMC pracuje utytułowana sekretarka projektantka gier, autorka przebojowej serii Gabriel Night (tak!): Working closely with James Patterson, Jensen aims to capture the gritty plots and female strength of the super-sleuth detectives in the online casual game.

Warto zauważyć, że online casual game to nie jest adventure game i na razie nie tłumaczy się na polski jako przygodówka, nawet jeśli sama Jane Jensen bardzo by tego chciała. Stara się jak może, np. do polegających na szukaniu ukrytych przedmiotów gierek wg Agathy Christie (Death on the Nile, Peril at End House) próbowała przemycić malutkie łatwiutkie zagadeczki i wprowadzała dialogi. Wierzy w swoją idée fixe, że tym sposobem przerobi amatorów internetowych gierek w ambitnych graczy przygodowych. W co osobiście wątpię. To jakby wierzyć, że James Patterson zachęci swoich czytelników do sięgnięcia po Virginię Woolf.

Zacytowaną na wstępie złotą myśl powieszę chyba sobie jako motto na blogu. Moim blogu gracza nie-współczesnego. Prehistorycznego dinozaura.