Czekając na nową grę Jane Jensen
Kategorie: Wszystkie | Czekając | Gabriel Knight | Gray Matter | O blogu
RSS
wtorek, 20 lutego 2007

Jill Talcott i Nate Andros spędzili w świecie Difa-Gor-Das dziewięć miesięcy. W tym samym czasie (sic!) rabin Handalman doświadczał horroru życia na Fiori przez trzy miesiące. Gdy wszyscy wrócili na Ziemię (dodajmy: polską, o czym wcześniej pisałam), Hannah Handalman zapytała męża: gdzieżeś się włóczył przez całe pięć dni?!

Lektura pierwszej części Dante's Equation, tj. ponad trzystu stron powieści sensacyjnej, zajęła mi dziesięć dni, przy czym poświęcałam jej nieliczne wolne chwile: czekając na wizytę u dentysty i opóźniony samolot na lotnisku, jadąc pociągiem i stojąc w kolejce. Drugą część, czyli niecałe trzysta stron powieści fantastyczno-naukowej, męczyłam (i z wzajemnością!) przez trzy długie miesiące. Już nawet nie zabierałam książki ze sobą; czekała jak wyrzut sumienia tam, gdzie o lekturę u mnie najtrudniej - na półce przy łóżku.

Szczęśliwie bohaterowie wyleźli wreszcie z czarnej dziury i udali się do niepozornego hoteliku w Monowicach. Zostało jeszcze kilka rozdziałów ostatniej części, której tytuł Synthesis zapowiada zamknięcie wszystkich wątków. 

Cały czas intryguje mnie pytanie: czy Jane Jensen była w Polsce i oglądała opisywane w książce miejsca? Podejrzewam, że Oświęcimia chyba nie zwiedzała, bo złapałam ją na drobnym, acz wymownym błędzie rzeczowym:

Nate bought a ticket at the gate and entered the large fenced grounds of the Holocaust museum.

Otóż Nate wcale nie musiał, a nawet nie mógł kupować biletu. Ku zaskoczeniu większości amerykańskich turystów, wstęp na tereny byłych obozów zagłady jest w Polsce bezpłatny.