Czekając na nową grę Jane Jensen
Kategorie: Wszystkie | Czekając | Gabriel Knight | Gray Matter | O blogu
RSS
poniedziałek, 17 grudnia 2007

Miło słyszeć, nie miałam o tym pojęcia - skomentowała Jane Jensen wieść o GK3 zwyciężającym od lat w plebiscycie na La aventura es la aventura. Ukróciła jednak nieco moje spekulacje co do kolejnej odsłony Gabriela. To jest możliwe - potwierdza - jeśli Vivendi postanowi kontynuować cykl, co będzie prawdopodobne tylko wtedy, gdy projekt zagwarantuje sukces komercyjny. Jest jeszcze taka ewentualność, że ktoś odkupi prawa i zapragnie reaktywować serię. Mnie samej nie stać - mówi Jane - na zakup licencji.

Nie, nic mi nie wiadomo, by JJ czytała polskiego bloga swojej fanki. To autor artykułu Understanding GK3 przeprowadził z nią wywiad (hiszpański, angielski). Rozmawiali o fundamentalizmie religijnym oraz wątkach homoseksualnych, o Syberii jako casual game i śmiertelnie nudnych strzelankach, a także wszechobecnych teoriach spiskowych, no i jak zwykle o wyższości 2,5D nad 3D.

Co do Gray Matter, to dowiadujemy się tyle, że zasadniczo nie występują tam teorie spiskowe, ale...
Autorka wcale nie boi się nieuniknionego zestawiania nowej gry z jej poprzednimi dokonaniami (Gray Matter can more than hold it’s own against any past games) i już nie może się doczekać, by nam ją zaprezentować. Z drugiej strony sama stara się nie porównywać swoich gier i wierzy w siłę GM jako odrębnego dzieła (Gray Matter is very strong in its own right).

poniedziałek, 03 grudnia 2007
Jeszcze w piątek Jane Jensen powoływała się na Vivendi jako właściciela praw do Gabriela Knighta i napomykała o możliwej kontynuacji serii, a w poniedziałek bomba wybuchła. Już nie ma Vivendi. Teraz mamy Acti-Blizz (Activision + Vivendi Games). Na razie komentarze na temat fuzji roku epatują bilionami dolarów, milionami subskrybentów World of Warcraft, spekuluje się co do przyszłości Tony'ego Hawka i zapowiada Guitar Hero IV oraz Call of Duty V (albo odwrotnie). Gdzieś na marginesie pojawia się zapomniana marka SIERRA.
Poczekajmy, może jeszcze usłyszymy coś ciekawszego...