Czekając na nową grę Jane Jensen
Kategorie: Wszystkie | Czekając | Gabriel Knight | Gray Matter | O blogu
RSS
poniedziałek, 30 kwietnia 2007

Jakiś czas temu pisałam o The Making of Gabriel Knight, moim ulubionym filmie promocyjnym. Podane wówczas linki do jego prezentacji wkrótce okazały się nieaktualne, jak to na YouTube bywa. Ponieważ materiał ten to pozycja obowiązkowa dla każdego wielbiciela twórczości JJ, dobrze wiedzieć, że można go sobie spokojnie obejrzeć niemalże u źródła, czyli na stronie Sierra Collector.

zalotna Jane JensenDla porównania warto zerknąć na The Making of King's Quest 6, gdzie pierwsze skrzypce gra oczywiście Roberta Williams, ale pojawia się też młodziutka (zalotna? - p. kadr obok) Jane Jensen. Muszę przyznać, że bardzo lubię reklamówki Sierry z początku lat dziewięćdziesiątych; rozczulają mnie swoim entuzjazmem dla interaktywnej rozrywki i nadzieją na jej wspaniałą przyszłość. Czy rzeczywiście gry komputerowe wykorzystały swój potencjał? Coś mi się zdaje, że ich mainstream niewiele odbiega od wspomnianych w filmie "less sophisticated cousins" - gier wideo lub arcade games z centrów handlowych.

Wśród innych kolekcjonerskich ciekawostek uwagę zwraca The Making of Phantasmagoria - "the most incredible interactive multimedia horror story ever told"; film mniej rozbudowany, ale dla fanów na pewno ciekawy.

Sierra Collector udostępnia także zwiastuny The Beast Within oraz Blood of the Sacred, Blood of the Damned.

czwartek, 26 kwietnia 2007

Właściwie miałam o tym nie pisać, ale ponieważ pojawiły się w naszych internetowych mediach mylne informacje na ten temat, to jednak dla porządku się odzywam.

Jak już wspominałam, Jane Jensen jest wpółwłaścicielką Oberon Media, firmy produkującej tzw. casual games. W tworzeniu niektórych (np. Inspector Parker czy Betrapped) miała też swój udział. Jednak większość z nich (np. klasyczny już hit Bejeweled) to po prostu interaktywne zabawki, nie wymagające od nas wiele, a od projektanta jedynie dobrego pomysłu, podobnie jak niegdyś tetris. Jednym z popularniejszych gatunków tego typu gierek są obecnie tzw. seek & find games (hidden object games). To kształtujące spostrzegawczość zabawy polegające na odnajdowaniu różnic między obrazkami albo wyszukiwaniu sprytnie ukrytych przedmiotów.


Taką grą jest właśnie Death on the Nile, najnowsza produkcja Oberona, dostępna w ograniczonej czasowo wersji demo on-line, z możliwością zakupu przez sieć. Spowodowało to pewne zamieszanie wśród mniej zorientowanych na rynku, ponieważ gra nawiązuje do powieści Agathy Christie. Tak się składa, że powstały ostatnio dwie (I nie było już nikogo, Morderstwo w Orient Expressie), a w produkcji jest następna (Evil under the Sun), gry przygodowe inspirowane dziełami znanej pisarki. Specyfika przygodówek jest taka, że miłośnicy twórczości królowej kryminału mogą tam wirtualnie współuczestniczyć w prowadzeniu śledztwa, przesłuchując świadków i szukając dowodów zbrodni. Granie w przygodówkę przypomina interaktywne czytanie książki lub oglądanie filmu.  

Death on the Nile nie jest grą przygodową. Trochę próbuje być jej namiastką, bo zawiera szczątkowe elementy fabuły, a nawet uproszczone przesłuchanie. Jednak głównym zadaniem gracza jest przechodzenie kolejnych mini-gierek, polegających zwykle na wyszukiwaniu wymienionych po lewej, a ukrytych na obrazku przedmiotów. Zabawa ma luźny związek z intrygą, a prawie żaden z czytaniem powieści. Jednak dla zabicia czasu można się pobawić. Uwaga: wciąga!

death on the niledeath on the nile