Czekając na nową grę Jane Jensen
Kategorie: Wszystkie | Czekając | Gabriel Knight | Gray Matter | O blogu
RSS
poniedziałek, 23 kwietnia 2012

 

Dwa motywy z Gabriela Knighta w wykonaniu studenckiej orkiestry. 

Koncert odbył się w maju 2011 w helsińskim konserwatorium. 

Aranżacja i orkiestracja Janne Lassila.

Więcej takich występów, a doczekamy się naszego własnego Video Games Live. 

Encore!

 

niedziela, 22 kwietnia 2012

Zainteresowani już sobie ten krótki film obejrzeli, bo podobnie jak ja otrzymali e-mail od Jane. Kto nie obejrzał, nie jest zainteresowany, więc pewnie tu nie zagląda. Nie szkodzi, i tak o tym napiszę, wszak blogi nie są dla czytelników, tylko dla autorów, przynajmniej moje.

Dla mnie cenne jest to, że w pewnym momencie mocno zwilżyły mi się oczy, co nie zdarza się często i świadczy o potędze gier Jane i muzyki Roberta. A po co są gry, jak nie do wywoływania wzruszeń? Poza tym nie wszyscy rozumieją mówiony angielski, więc może jednak nie tłumaczę sobie a Muzom i komuś to się przyda. 

 

[Robert przypomina główny motyw z Gabriela Knighta 1] 
Ten motyw do GK1 napisałem prawie dwadzieścia lat temu. Przez ten czas wielokrotnie okazywaliście zainteresowanie i uznanie dla moich kompozycji, co mnie bardzo cieszy.
Pytacie, jak powstaje muzyka do gier Jane. Zazwyczaj komponuję różne drobiazgi, motywy i melodie, które czekają, czasem latami, aż Jane przyjdzie i powie: o, wezmę ten, bo będzie mi pasował tu czy tam. Zagram teraz melodię do jednej z nieistniejących jeszcze gier, która tak sobie czeka już dość długo.
[Gra fragment muzyczny z...?]
Cóż, zwykle komponuję takie właśnie dość proste utwory.
Przejdźmy teraz do studia, gdzie opowiem wam więcej i zaprezentuję moje ulubione.
Ostatnio ktoś pytał, jak powstawała muzyka do GK2, a zwłaszcza zawarta w niej opera. Mieszkaliśmy wówczas w Seattle i często bywaliśmy w miejscowej operze. Gdy Jane postanowiła podjąć temat Ludwika, wybraliśmy się do Monachium i podróżowaliśmy po Bawarii, by zobaczyć zamki i odwiedzić miejsca, gdzie odbywały się przedstawienia operowe w tamtych czasach. Udaliśmy się nawet do Bayreuth na grób Wagnera, by z góry przeprosić go za to, co planujemy. [chodzi o włączenie do gry opery w stylu wagnerowskim]
Po powrocie pracowaliśmy z zespołem opery w Seattle i kompozytorem Sierry, Jayem Usherem, bez którego nasza "opera" nie mogłaby powstać. Dla nas obojga było to jedno z najwspanialszych doświadczeń, a z efektów jesteśmy bardzo dumni.
Często pytacie o moje ulubione kompozycje. Jest ich tak wiele, że niektórych nawet nie pamiętam, dopóki ktoś ich nie przypomni. Zazwyczaj podobają mi się nieskomplikowane, lecz emocjonalne motywy. Jest kilka takich, do których czasem wracam, odtwarzając na iPadzie, a wy możecie posłuchać ich tutaj. Chyba najbliższy mi jest motyw Grace z GK2. 
[słuchając z Nim tego fragmentu, tetelo się najpierw mocno wzrusza, a potem trochę niecierpliwi, gdy Robert zagłusza muzykę, by się znowu niepotrzebnie usprawiedliwiać]
Wiecie, moje fortepianowe kompozycje są dość proste, bo właściwie żaden ze mnie pianista. W zasadzie jestem gitarzystą.
Z nowszych lubię także dość mroczny motyw przewodni z Gray Matter, który chyba dobrze odzwierciedla nastrój opowiadanej historii.
Na koniec chciałbym wszystkim podziękować za okazywaną sympatię i uznanie dla mojej muzyki. Mam nadzieję stworzyć jeszcze wiele kompozycji do gier Jane. Dzięki, że nas wspieracie.

Muszę dodać, że oglądam ten filmik z podwójną przyjemnością; nie tylko ze względu na sentyment do gier Jane i muzyki Roberta. Na tle obowiązujących dzisiaj w mediach standardów Robert - naturalny, szczery, skromny - wydaje się kompletnie "niemedialny". I za to jeszcze bardziej go lubię.

środa, 18 kwietnia 2012

                                     

Dziś trudno w to uwierzyć, ale początkowo niniejszy blog miała prowadzić Eliza. Jednak słodycz i łagodność wpisana w to imię stoi w sprzeczności z charakterem niżej podpisanej, dlatego ostatecznie postanowiłam zapożyczyć nick od bardziej mrocznego wcielenia bohaterki powieści Sins of the Fathers. 

Jak dotąd nie udało mi się przeczytać The Beast Within. Na Amazonie nawet za używany egzemplarz tej książki trzeba zapłacić 30-40 dolarów, a nowe, choć nie wiem, jakim cudem się uchowały, kosztują po 300-400$ sztuka (!!!). Aż tak rozrzutna nie jestem. Żeby chociaż jakiś ebook...

No i proszę, zamarzyłaś - będziesz miała! Jak dobrze pójdzie... Sins of the Fathers i The Beast Within w formie ibuków będą dostępne jako bonusy dla członków społeczności CSG. Niezbędne jest spełnienie dwóch warunków. Przede wszystkim należy wpłacić na fundusz 51$ wpisowego, co gwarantuje również dostęp do wszystkich gier wyprodukowanych w sezonie 2012/13. A poza tym akcja Kickstarter musi zakończyć się sukcesem. I niech się tak stanie.

wtorek, 17 kwietnia 2012

 

David i Samantha na promie (?), zapewne w drodze na rodzinną wyspę Angeli, gdzieś w Szkocji. Ten szkic do Gray Matter: The Ties That Bind należało opublikować wcześniej. W opisie gry udostępnionym "pinkertonowcom" przed głosowaniem moją uwagę przyciągnęło też słowo: witches.  Na jego dźwięk  imienniczka Tetelo - nick nieprzypadkowy - poczuła zew krwi. Oczywiście mowa o wiedźmach w cudzysłowie, chodzi raczej o kobiety określane tak przez otoczenie z racji odmienności, niezwykłych uzdolnień lub niepojętych i niebezpiecznych właściwości. David poddałby je pewnie badaniom za pomocą rezonansu magnetycznego, a Samantha próbowałaby rozwikłać ich tajemnice na swój sposób. Ale jeszcze nie teraz, bo raczej nieprędko dobiją do brzegu...

Taki już los Gray Matter, że trzeba na nią czekać. Zawsze coś staje na drodze i piętrzy przeszkody; jak nie kiepscy deweloperzy, to opieszali wydawcy, a teraz z kolei odrzuciła ją społeczność tworząca się wokół Pinkerton Road. Na Gray Matter padło około 22% głosów,  a zbiorowa mądrość kolektywu wybrała na debiut studia inną grę. GM2 jest druga w kolejce do realizacji, co oznacza, że teoretycznie wciąż ma szansę ukazać się w przyszłym roku, o ile na koncie funduszu uda się zgromadzić podwójną stawkę (600 tysięcy) lub studio znajdzie producenta zewnętrznego, który dofinansuje projekt. Tak sobie myślę, że gdy zbraknie kiedyś nieprzewidzianych komplikacji, poczuję się co najmniej dziwnie.  

A tymczasem na GOG-u można do środy zadawać pytania Jane w ramach akcji Ask a developer a question. Do łez mnie rozczuliło zwłaszcza jedno takie bardziej retoryczne:

 In a time of first person shooters what makes you not jump on the bandwagon and slap your name on any FPS game and call it your new next big thing from the maker of the GK series?
Why would you go back and make the classic style point and click Adventure?

 

środa, 11 kwietnia 2012

To projekt najbardziej zaskakujący, a jednocześnie na obecnym etapie najtrudniejszy do zdefiniowania, bo jego realizacja może przybrać różne kształty. 

Cofniemy się o dwieście lat i przeniesiemy do sielskiej krainy Cotswolds w Anglii, by poznać tam młodą kobietę o stylowym imieniu Evangeline. Po śmierci ojca bohaterka dowiaduje się, że rodzinna posiadłość Little Nidd znajduje się w finansowych tarapatach. Ku swemu zdumieniu wśród papierów ojca odkrywa złowieszczy list z pogróżkami od pewnej wicehrabiny. Aby wyjaśnić tajemnicę, Evangeline przyjmie posadę guwernantki w rezydencji owej damy, maskując swą urodę, by nie narażać się na awanse ze strony syna arystokratki. Seks, skandale, kłamstwa i duchy - tego możemy oczekiwać po romansie historycznym inspirowanym twórczością Jane Austin i Thomasa Hardy'ego.

Jak na grę, pomysł tak niekonwencjonalny i kompletnie z innej epoki, że szkoda by było go nie zrealizować. Chyba właśnie po to jest Kickstarter, by wspierać projekty tworzone wbrew obowiązującym tendencjom, teoretycznie w dzisiejszych czasach skazane na klęskę. Moim zdaniem na korzyść tej propozycji przemawia również ta okoliczność, że tematyka wiejskiej posiadłości, gospodarstwa i prostego życia w na łonie natury wydaje się ostatnio bliska Jane Jensen. A każdy autor powinien tworzyć to, co mu w duszy gra. 

Rzecz będzie projektowana z myślą o iPadzie 3, czyli w wysokiej rozdzielczości, a zagadki mają być utrzymane w klimacie epoki, cokolwiek to znaczy.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Jane Jensen zapowiada tę grę jako metafizyczny thriller w stylu Gabriela Knighta czy Dante's Equation. Punkt wyjścia kojarzy mi się trochę z Klubem Dumas Pereza-Reverte. Bohaterem jest antykwariusz, niejaki Malachi Rector, który po utracie cennej kolekcji w tragicznym pożarze przyjmuje propozycję ekscentrycznego milionera. Na jego zlecenie ma badać okoliczności bliżej nieokreślonych zdarzeń. Wkrótce odsłoni kryjące się za nimi mechanizmy i zrozumie, że wcale nie znalazł się w tej historii przypadkiem.  

W opisie tej dwuwymiarowej przygodówki point&click JJ nawiązuje do Gabriela ponownie, gdy pisze, że pod względem graficznym ma to być coś na kształt "unowocześnionego GK1". W moich uszach najbardziej kusząco brzmi jednak sformułowanie lots of sophisticated puzzles, bo tego właśnie oczekuję od każdej gry Jane Jensen, więc miło mi słyszeć, że autorka formułuje tę obietnicę tak wyraźnie. 

Akcja toczyć się będzie w atrakcyjnych rzeczywistych lokacjach, a jedną z nich oglądamy na szkicu poniżej. W oczy rzuca się niekonsekwencja w odbiciu postaci, która otwiera pole do spekulacji na temat, co też to może oznaczać: podróże w czasie, wizyty duchów z przeszłości albo... coś jeszcze ciekawszego. Czyżby koncepcja światów równoległych z Dante's Equation miała powrócić w nieco lżejszej formie?

 

poniedziałek, 09 kwietnia 2012

Kto do piątku ofiaruje co najmniej 16 dolarów na pierwszy sezon przygód z Jane Jensen, zyska prawo udziału w głosowaniu zaplanowanym na poświąteczny weekend 14/15 kwietnia. Zadecydujemy wówczas, którą z proponowanych gier przygodowych JJ weźmie na warsztat w pierwszej kolejności.

Dla nowicjuszy na Kickstarterze istotna może być informacja, że zadeklarowana kwota pozostaje tymczasowo zablokowana na koncie, by w razie niepowodzenia akcji (odpukać!!!) nie przepadła i mogła bezpiecznie wrócić do ofiarodawcy. Jeśli ktoś jeszcze nie połapał się w systemie nagród i bonusów lub wciąż się zastanawia nad wysokością datku, może na początek zainwestować mniejszą sumę, a potem ewentualnie doładować konto funduszu ponownie, byle przed terminem zakończenia akcji (tutaj: do 19 maja).



Wśród trzech propozycji jest oczywiście GM2. Już wstępne informacje o fabule "dwójki" stanowią wielki SPOILER względem "jedynki", więc kto jeszcze tego nie zrobił, powinien czym prędzej zagrać w Gray Matter, no i oczywiście nie czytać dalej tej notki.  

Sequel ma być również przygodówką trzecioosobową w 2,5D, choć wizualnie będzie się różnił od poprzednika, zwłaszcza że najpewniej JJ zaangażuje inny zespół deweloperski. Na razie wstępnie zapowiada współpracę z Phoenix Online Studios i Signus Labs. W najnowszych wywiadach autorka tłumaczy założenie własnego niezależnego studia potrzebą większej kontroli nad produkcją i jakością gry, czego brakowało jej w trakcie współpracy z dtp Entertainment. Nie chce dopuścić do zaniechań i niedoróbek wynikających z braku czasu, pieniędzy lub należnej troski ze strony producenta. Generalnie zamierza utrzymać klimat znany z Gray Matter, ale obiecuje również pewne modyfikacje, np. udoskonalenie interfejsu sztuczek magicznych.

Wyprawa do Szkocji marzyła się Jane Jensen od dawna. Gdy wspominała o tym przed laty, podejrzewałam, że planuje umieścić tam akcję GK4. Okazuje się jednak, że udamy się na szkocką wyspę w drugiej części Gray Matter, podążając śladami pewnej studentki, która siłą umysłu potrafiła wyzwolić niszczycielskie siły. Wizyta w rodzinnych stronach Angeli pomoże wyjaśnić, skąd otrzymała ów niebezpieczny dar. W głównych rolach wystąpią znowu doktor David Styles oraz jego asystentka Samantha Everett, choć tym razem częściej przyjdzie nam prowadzić Davida. 

 

Obydwie ilustracje to szkice do Gray Matter 2.

 

środa, 04 kwietnia 2012

Kupując posiadłość, warto zwrócić uwagę na adres i występujące w okolicy nazwy miejscowe. Jeśli brzmią dobrze, można je będzie umieścić w szyldzie rodzinnego biznesu. Pinkerton Road nie tylko brzmi nieźle, ale przy okazji kojarzy się z założycielem pierwszej w świecie agencji detektywistycznej, co w przypadku firmy założonej niedawno przez Jane Jensen i Roberta Holmesa nabiera dodatkowego smaczku. 

Nowe studio wkrótce opublikuje swój pierwszy projekt, zainspirowany życiem na farmie zakupionej przez państwo Holmes przed dwoma laty. Lola and Lucy's Big Adventure to przewidziana na tablety interaktywna książka dla dzieci, której bohaterkami są ulubione buldożki pary autorów. 

Dalsze plany obejmują trzy gry: MOEBIUS, ANGLOPHILE ADVENTURE i GRAY MATTER 2, przy czym kolejność zależy od głosów publiczności. Na stronie studia można obejrzeć związane z tymi tytułami szkice, a w przyszłości dostępna będzie opcja wyboru gry, która powinna ukazać się najpierw, czyli mniej więcej w ciągu roku. Do głosowania uprawnieni będą członkowie skupionej wokół studia społeczności, albowiem działalność Pinkerton Road Studio ma się opierać na zasadzie consumer supported gaming, czyli będzie współfinansowana przez fanów. Pomysł nawiązuje do consumer supported farming, a więc wziął się - znowu - z realiów życia na wsi, gdzie farmerzy produkują takie dobra, jakie zamówią u nich klienci.

Osiągnięcie celu pierwszego funduszu rozruchowego (trzysta tysięcy dolarów) ma zagwarantować ukończenie co najmniej jednej z proponowanych gier do końca czerwca 2013. Proporcjonalnie do hojności, ofiarodawcom przysługiwać będzie dostęp do wersji cyfrowej lub dvd wybranej gry oraz szereg przywilejów i bonusów, o których można poczytać tutaj. Koniecznie trzeba też obejrzeć filmik promocyjny z udziałem Raleigh Holmes zawierający wywiady z jej rodzicami oraz zabawne i straszne zarazem nawiązania do ich wcześniejszych dokonań.

 

 

wtorek, 03 kwietnia 2012

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?

 

Już straszna północ przybywa,
Zamykajcie drzwi na kłódki;
Weźcie smolny pęk łuczywa,
Stawcie w środku kocioł wódki.