Czekając na nową grę Jane Jensen
Kategorie: Wszystkie | Czekając | Gabriel Knight | Gray Matter | O blogu
RSS
piątek, 14 maja 2010

Cort-X z poślizgiem opublikował przeprowadzony we wrześniu ubiegłego roku wywiad z Dingą Bakaba, jednym z grafików pracujących nad Gray Matter, który wcześniej gościnnie wystąpił na blogu Jane.

*

Na Eurogamerze pojawiła się zgrabnie napisana zapowiedź gry. Autor najwyraźniej należy tak jak ja do staroświeckich dziwaków, którzy zamiast dynamicznych wstawek filmowych wolą oglądać ręcznie malowane obrazki. Wygląda na to, że temat tzw. cut-scenek wywołał najwięcej kontrowersji wśród zgromadzonych w Oksfordzie przedstawicieli mediów. W niemieckiej relacji pojawia się również pytanie, czy sztuczki magiczne będą dobrze osadzone w fabule i czy książkowa instrukcja nie ułatwi ich za bardzo. Autor zaznacza jednak, że nie było mu dane zagrać w GM, a wnioski wyciąga jedynie z oglądanej prezentacji.

*

Evillady wymienia usterki techniczne, które sprawiły, że prezentowana ostatnio wersja Gray Matter ją rozczarowała:

 

- zbyt długie ładowanie scen i lokacji
- kiepska animacja postaci, które czasem kolidują ze sprzętami lub wpadają na siebie
- nienaturalny krok "maszerującej jak żołnierz" Samanty
- statyczne cut-scenki.

 

Jej zdaniem najmocniejszym punktem GM jest wciągająca fabuła.

*

 

Ukazał się wywiad z Jane Jensen, którego polskim czytelnikom nie muszę tłumaczyć. Jane napomyka w nim o paru okolicznościach związanych ze zmianą dewelopera i problemami w trakcie produkcji, które warto wziąć pod uwagę, czekając (niezmiennie!) na Gray Matter.

 

*  *  *

 

Cort-x made public an interview (conducted in September 2009) with Dinga Bakaba, game designer at Wizarbox who earlier wrote a note on Jane's blog.

*

The preview on Eurogamer has apparently been written be an oldschooler (like myself) who prefers to watch an animated comic book to full 3D cinematic cutscenes. As we read in a German preview, other media representatives have mixed feelings about it and consequently the cutscenes happened to be the most discussed topic during the press conference. The author also wonders how magic tricks fit into the story and if following instructions from the book provides enough challenge. He admits that after watching the presentation it is hard to fully answer such questions.

*

A correspondent of a Polish adventure site criticised current Gray Matter build for several technical shortcomings:

 

- scenes and actions load too long
- characters have problems with pathfinding and keep bumping into each other
- Samantha "marches like a soldier"
- static cutscenes lack animation.

Nevertheless she finds the story very intriguing and engaging.

*

During video conference, the journalists gathered at the Weston Manor Hotel were also given an opportunity to interview Jane Jensen individually. Due to different time zones (Oxford - Seattle) poor Jane had to answer their questions in the early morning. Thanks a lot Jane, we appreciate it. The interview in Polish has already been published.

 

poniedziałek, 10 maja 2010

Odkąd jesienią ogłoszono, że w obsadzie Gray Matter znajdzie się Steven Pacey, jestem spokojna o to, że David będzie miał głęboki, mocny, męski głos. Ten urodzony w 1957 roku brytyjski aktor poza wyrazistym głosem i niezaprzeczalnym talentem ma też inne walory: 189 cm wzrostu, niebieskie oczy, burzę ciemnych (choć dziś już lekko szpakowatych i mniej bujnych) włosów.

steven_pacey

photo: Ivan Kyncl

Czasem mawia z przekąsem, że największą popularność przyniosła mu jego najgorsza rola. Jako dwudziestoparolatek zagrał Dela Tarranta w telewizyjnym serialu science-fiction Blake's 7 (stąd nazwa strony fanowskiej: Tarrantnostra). Po latach jego filmowa partnerka, Jacqueline Pearce, opowiada zabawne anegdoty z tamtego okresu. Na planie tego właśnie serialu Steven poznał Joan Marine, z którą ma dwie córki bliźniaczki.

Choć wystąpił w licznych produkcjach telewizyjnych (np. jako Malcolm Savage w MIT, Tony Blair w Truth), twierdzi, że woli grać w teatrze, gdzie więcej czasu poświęca się pracy nad tekstem. Czuje się dobrze zarówno kostiumie (np. Oberon we Śnie nocy letniej), jak i rolach współczesnych (grywa w sztukach Harolda Pintera). Nie stroni też od ról w musicalach; w młodości występował jako Tony w West Side Story, w 1997 r. był nominowany do nagrody Laurence'a Oliviera za rolę w By Jeeves, a ostatnio można go było oglądać w przeboju West Endu La Cage Aux Folles.

Nagrał wiele audycji radiowych oraz audiobooków. Żartobliwie tłumaczy, że zajmuje się tym, bo ma kiepską pamięć. Warto posłuchać króciutkiego wywiadu, w którym opowiada, jak to w wieku jedenastu lat rozpoczął przygodę z aktorstwem, ale po dwóch latach przerwała ją mutacja. Dłuższa próbka możliwości głosowych Stevena we fragmencie nagrania książki.

Ponieważ jego imię bywa czasem pisane przez "ph", nie jestem pewna, czy IMDB słusznie rozróżnia w swej bazie dwóch aktorów o nazwisku Pacey: Stevena oraz Stephena. Ten drugi pojawia się tylko na liście dubbingowej animowanego filmu Valiant (polski tytuł: Szeregowiec Dolot). Warto zauważyć, że w jednej z głównych ról wystąpił w nim również Tim Curry, więc jeśli słusznie podejrzewam, że Stephen=Steven, to by znaczyło, że przy produkcji filmu o walecznych gołębiach... Gabriel spotkał Davida.

 

***

 

There is not much to say about David Styles yet, but I'm sure that once he speaks up, his voice will sound resonant and rich. The voiceover of a main male character in Gray Matter was recorded last autumn by Steven Pacey, a renown and versatile English actor (born in 1957, Leamington Spa, Warwickshire, England).

"I'm best known for my worst role", he says ironically, referring to Del Tarrant in Blake's 7 - a BBC sci-fi series, extremely popular in the eighties (hence the name of the fansite: Tarrantnostra). Thirty years later his co-star, Jacqueline Pearce, fondly remembers young Stevie and reveals some behind the curtain anecdotes. On the set Pacey met also the production assistant Joan Marine, his future wife and mother of his twin daughters.

steven_pacey

photo

Although his curly brown hair has turned slightly grey, today Steven is still attractive (6' 2½" tall), and what's more important, his voice got even better and deeper. He has done over 300 broadcasts for the radio and narrated numerous audiobooks (a sample of his voice recordings). A hilarious excerpt from a mini-interview is especially worth listening as it reveals his sense of humor as well.

He has made appearances on many TV shows and movies (as Malcolm Savage in MIT, Tony Blair in Truth), but he prefers working in live theatre, where more time is taken over the script. His recent credits include Oberon in Midsummer Night's Dream, Victor Flemming in Moonlight and Magnolias, Luke Neal in Six Degrees of Separation.

Pacey is an actor with a wide range of vocal experience: he played Tony in West Side Story, got nomination for a 1997 Laurence Olivier Theatre Award for his performance in By Jeeves and in 2008 he starred in La Cage Aux Folles.

Since his first name is sometimes spelled with a 'ph', I'm not sure if the International Movie Database rightly distinguishes two actors named Pacey: Steven and Stephen. The latter appears only on the credits list of Valiant, an animated movie about brave pigeons flying across the English Channel during WWII. It is worth noting that one of the leading voice actors on the same list happens to be... Tim Curry, which prompts me to say: here Gabriel meets David.

 

 

niedziela, 02 maja 2010

Konferencja prasowa sprzed kilku dni nie odbyła się co prawda w lokacji z gry, ale powiedzmy, że "prawie". Przedstawicieli growych mediów zaproszono do hotelu Weston Manor oraz zafundowano im wycieczkę do Oksfordu. Poza prezentacją w programie znalazła się również telekonferencja z Jane Jensen.

Przydługi reportaż filmowy z komentarzem po niemiecku zawiera drobne spoilery, ale w końcówce widać zebranych podczas zwiedzania z przewodnikiem. Relacja pisemna nie epatuje szczegółami, nadaje się do czytania bez zastrzeżeń.
O ile dobrze zrozumiałam, była tam również pewna Agnieszka, która zamierza rozwinąć temat.

 

Po kilku latach posuchy sprawy nabrały tempa na tyle, że blog i jego autorka są wewnętrznie skonfliktowani. Chcąc nadal skwapliwie referować wszystkie publikacje dotyczące Gray Matter, musiałabym pisać o tekstach niekompetentnych autorów, streszczać artykuły zawierające opis zagadek lub odsyłać do galerii obrazków niepotrzebnie odzierających grę z uroku tajemnicy. Dziś sytuacja wygląda tak, że gdyby zaglądał tu mój znajomy z dawnych dobrych czasów Przygodoskopu, powiedziałabym wprost: Tex, trzymaj się z dala od wszelkich galerii. Tylko że będąc szczególnie wyczulonym na spoilery, on raczej nie czytuje blogu, na którym obawia się je znaleźć.

W jaki sposób prezentować grę, by zachęcić ludzi do zakupu, ale nie zepsuć im przyjemności grania? Jak się okazuje, to kwestia dość skomplikowana i delikatna; wymagająca wyczucia, a przede wszystkim znajomości gatunku, bo w każdym wygląda to inaczej, a w przypadku gier przygodowych - chyba najtrudniej. Trzy podstawowe składniki dostarczające graczom endorfin to: zagadki, fabuła, eksploracja (w dowolnej kolejności). Jednych skrzywdzimy, podpowiadając rozwiązanie zagadek, innych - zdradzając przebieg wydarzeń. A miłośnikom eksploracji samo ujawnianie licznych lokacji może odebrać potencjalną radość niespodzianki i odkrywania świata gry.

Opublikowany ostatnio tu i ówdzie obszerny zestaw zrzutów ekranowych z Gray Matter stanowi po trosze ilustrację każdego z wyżej wymienionych grzechów. Wątpię, czy uda mi się kogoś powstrzymać od oglądania. Radzę jednak, by nie przygladać się zbyt dokładnie, a kto już to zrobił, ma jeszcze parę miesięcy, by... zapomnieć, co zobaczył.

Moje rozważania prowadzą nieuchronnie do pytania o przyszłość blogu. Nie mam zamiaru wpadać w skrajności, ale przemyśliwam trochę nad koncepcją i sensem w ogóle. Tymczasem wybrałam taki zestaw obrazków, który poza różnorodnością lokacji nie zdradza zbyt wielu tajemnic.