Czekając na nową grę Jane Jensen
Kategorie: Wszystkie | Czekając | Gabriel Knight | Gray Matter | O blogu
RSS

Czekając

piątek, 21 lutego 2014

Przypominam motyw Dawida z Gray Matter, tym razem wykonany na żywo w stodole na farmie Jane i Roberta podczas ubiegłorocznego zlotu pinkertonowców. 

 

Wiele się od tego czasu zmieniło w życiu Raleigh Holmes. Najlepiej niech opowie sama; o miłości i chorobie, cierpieniu i nadziei, także na powrót do śpiewania. Posłuchajcie.

sobota, 12 października 2013

Gdy bohater gry Lost Echo spotyka postać o nazwisku Jensen, zdumiony pyta:

- Jensen? Jane Jensen?

- Myślisz, że wtedy byłbyś Gabrielem? - odpowiada facet o nazwisku Jensen.

 

 

Tymczasem opadła zasłona tajemnicy z Mystery Game X, ale o tym pewnie już wszyscy wiedzą. 

piątek, 19 października 2012

 

 

[więcej]

czwartek, 17 maja 2012

Właściwie można już odliczać godziny do finału, ale Jane walczy do końca. Opublikowała dzisiaj obiecaną pogawędkę z reżyserem The Beast Within oraz odtwarzającymi główne męskie role Peterem Lucasem i Deanem Ericksonem. Godzinną rozmowę podzieliła na cztery kwadranse (pierwszy, drugi, trzeci, czwarty). 

Czegóż tam nie ma; wspomnienia, sporo śmiechu, ciekawostki z planu oraz... niezaplanowane efekty specjalne. Na przykład gdy na ekranie oglądamy występujące w grze wilki (z ZOO), w tle słychać płacz synka Petera Lucasa (rozmowę nagrywano w środku polskiej nocy). Stali bywalcy pamiętają być może, jak to w początkach istnienia blogu nie mogłam się nadziwić niezliczonym wejściom z wyszukiwarek na hasło "żona Petera Lucasa". Zamieściłam nawet znalezione gdzieś w sieci zdjęcie - jak mi się wydawało - owej pani. Dopiero później znajoma, która co prawda nie ma pojęcia o grach, ale w odróżnieniu ode mnie śledzi prasę zwaną "kolorową", uświadomiła mnie, jak bardzo byłam w tych sprawach niedoinformowana. Teraz dowiadujemy się u źródła, że obecnie Peter Lucas (Piotr Andrzejewski) przebywa głównie w ojczystym kraju, gdzie wraz ze swą partnerką wychowuje dwóch synów. 

Panowie opowiadają o swoich ulubionych scenach (również o epizodzie w sypialni) oraz spędzaniu wolnego czasu między zdjęciami (np. baronowie von Zell i von Glover upodobali sobie narty wodne). W pewnym momencie Jane zadaje ryzykowne pytanie zasadnicze: czy aktorzy w ogóle przeszli grę? Peter Lucas zdaje ten egzamin, choć przyznaje, że korzystał z podpowiedzi, bo gra była trudna. Dean Erickson chyba trochę kręci twierdząc, że wersja z GOGu nie działała... W końcówce, gdy umawiają się na kolejne spotkanie, Dean proponuje: "spotkajmy się w Polsce!", ale Jane jak zwykle zaprasza wszystkich na farmę do Pensylwanii. Daje się wyczuć sentyment autorki dla FMV; JJ stwierdza wprost, że pragnie zrobić jeszcze grę w tym formacie i pyta pozostałych, czy wzięliby udział w takim przedsięwzięciu. Ich rozważania, szczególnie opowieści Willa Bindera, to ciekawy przyczynek do dyskusji o ewentualnej przyszłości przygodówek FMV, zwłaszcza w kontekście Projektu Fedora.

Wiele się działo w ostatnich tygodniach; były epizody niespodziewanie ciekawe (maraton z Gabrielem), zbędne (występ na kretyńskim, choć podobno niezwykle popularnym serwisie reddit) oraz mnóstwo wywiadów, choćby ten dla The Verge, w którym odkryłam moje aktualnie ulubione zdjęcie autorskiej pary.

 

 

 

 

piątek, 04 maja 2012

Przyznam, że pilnie śledzę rozwijającą się, szybciej lub wolniej, listę ofiarodawców, wyszukując tam znajomych. Zauważyłam na przykład, że Pinkerton Road Studio wspomogły inne znane z branży kobiety: Deirdra Kiai i Rhianna Pratchett.

 

 

Wczoraj dopisali się do listy twórcy Texa Murphy'ego, którzy już za parę dni rozpoczną własną akcję na Kickstarterze. Naprawdę nie wiem, jak to wszystko wytrzymam; to "być albo nie być" dwóch moich ulubionych cyklów gier jednocześnie.

 

  

Nie było chyba wcześniej przypadku, by postać z gry wspierała nowe przedsięwzięcie autorki. Dokładniej chodzi o Deana Ericksona, który dla wielu po prostu "jest" Gabrielem Knightem, ponieważ odtwarzał tę postać w The Beast Within, drugiej, filmowej części cyklu. Wystąpił również w kilku serialach, opublikował powieść, a teraz zajmuje się doradztwem inwestycyjnym, co nam dyskretnie daje do zrozumienia.

niedziela, 22 kwietnia 2012

Zainteresowani już sobie ten krótki film obejrzeli, bo podobnie jak ja otrzymali e-mail od Jane. Kto nie obejrzał, nie jest zainteresowany, więc pewnie tu nie zagląda. Nie szkodzi, i tak o tym napiszę, wszak blogi nie są dla czytelników, tylko dla autorów, przynajmniej moje.

Dla mnie cenne jest to, że w pewnym momencie mocno zwilżyły mi się oczy, co nie zdarza się często i świadczy o potędze gier Jane i muzyki Roberta. A po co są gry, jak nie do wywoływania wzruszeń? Poza tym nie wszyscy rozumieją mówiony angielski, więc może jednak nie tłumaczę sobie a Muzom i komuś to się przyda. 

 

[Robert przypomina główny motyw z Gabriela Knighta 1] 
Ten motyw do GK1 napisałem prawie dwadzieścia lat temu. Przez ten czas wielokrotnie okazywaliście zainteresowanie i uznanie dla moich kompozycji, co mnie bardzo cieszy.
Pytacie, jak powstaje muzyka do gier Jane. Zazwyczaj komponuję różne drobiazgi, motywy i melodie, które czekają, czasem latami, aż Jane przyjdzie i powie: o, wezmę ten, bo będzie mi pasował tu czy tam. Zagram teraz melodię do jednej z nieistniejących jeszcze gier, która tak sobie czeka już dość długo.
[Gra fragment muzyczny z...?]
Cóż, zwykle komponuję takie właśnie dość proste utwory.
Przejdźmy teraz do studia, gdzie opowiem wam więcej i zaprezentuję moje ulubione.
Ostatnio ktoś pytał, jak powstawała muzyka do GK2, a zwłaszcza zawarta w niej opera. Mieszkaliśmy wówczas w Seattle i często bywaliśmy w miejscowej operze. Gdy Jane postanowiła podjąć temat Ludwika, wybraliśmy się do Monachium i podróżowaliśmy po Bawarii, by zobaczyć zamki i odwiedzić miejsca, gdzie odbywały się przedstawienia operowe w tamtych czasach. Udaliśmy się nawet do Bayreuth na grób Wagnera, by z góry przeprosić go za to, co planujemy. [chodzi o włączenie do gry opery w stylu wagnerowskim]
Po powrocie pracowaliśmy z zespołem opery w Seattle i kompozytorem Sierry, Jayem Usherem, bez którego nasza "opera" nie mogłaby powstać. Dla nas obojga było to jedno z najwspanialszych doświadczeń, a z efektów jesteśmy bardzo dumni.
Często pytacie o moje ulubione kompozycje. Jest ich tak wiele, że niektórych nawet nie pamiętam, dopóki ktoś ich nie przypomni. Zazwyczaj podobają mi się nieskomplikowane, lecz emocjonalne motywy. Jest kilka takich, do których czasem wracam, odtwarzając na iPadzie, a wy możecie posłuchać ich tutaj. Chyba najbliższy mi jest motyw Grace z GK2. 
[słuchając z Nim tego fragmentu, tetelo się najpierw mocno wzrusza, a potem trochę niecierpliwi, gdy Robert zagłusza muzykę, by się znowu niepotrzebnie usprawiedliwiać]
Wiecie, moje fortepianowe kompozycje są dość proste, bo właściwie żaden ze mnie pianista. W zasadzie jestem gitarzystą.
Z nowszych lubię także dość mroczny motyw przewodni z Gray Matter, który chyba dobrze odzwierciedla nastrój opowiadanej historii.
Na koniec chciałbym wszystkim podziękować za okazywaną sympatię i uznanie dla mojej muzyki. Mam nadzieję stworzyć jeszcze wiele kompozycji do gier Jane. Dzięki, że nas wspieracie.

Muszę dodać, że oglądam ten filmik z podwójną przyjemnością; nie tylko ze względu na sentyment do gier Jane i muzyki Roberta. Na tle obowiązujących dzisiaj w mediach standardów Robert - naturalny, szczery, skromny - wydaje się kompletnie "niemedialny". I za to jeszcze bardziej go lubię.

środa, 18 kwietnia 2012

                                     

Dziś trudno w to uwierzyć, ale początkowo niniejszy blog miała prowadzić Eliza. Jednak słodycz i łagodność wpisana w to imię stoi w sprzeczności z charakterem niżej podpisanej, dlatego ostatecznie postanowiłam zapożyczyć nick od bardziej mrocznego wcielenia bohaterki powieści Sins of the Fathers. 

Jak dotąd nie udało mi się przeczytać The Beast Within. Na Amazonie nawet za używany egzemplarz tej książki trzeba zapłacić 30-40 dolarów, a nowe, choć nie wiem, jakim cudem się uchowały, kosztują po 300-400$ sztuka (!!!). Aż tak rozrzutna nie jestem. Żeby chociaż jakiś ebook...

No i proszę, zamarzyłaś - będziesz miała! Jak dobrze pójdzie... Sins of the Fathers i The Beast Within w formie ibuków będą dostępne jako bonusy dla członków społeczności CSG. Niezbędne jest spełnienie dwóch warunków. Przede wszystkim należy wpłacić na fundusz 51$ wpisowego, co gwarantuje również dostęp do wszystkich gier wyprodukowanych w sezonie 2012/13. A poza tym akcja Kickstarter musi zakończyć się sukcesem. I niech się tak stanie.

środa, 11 kwietnia 2012

To projekt najbardziej zaskakujący, a jednocześnie na obecnym etapie najtrudniejszy do zdefiniowania, bo jego realizacja może przybrać różne kształty. 

Cofniemy się o dwieście lat i przeniesiemy do sielskiej krainy Cotswolds w Anglii, by poznać tam młodą kobietę o stylowym imieniu Evangeline. Po śmierci ojca bohaterka dowiaduje się, że rodzinna posiadłość Little Nidd znajduje się w finansowych tarapatach. Ku swemu zdumieniu wśród papierów ojca odkrywa złowieszczy list z pogróżkami od pewnej wicehrabiny. Aby wyjaśnić tajemnicę, Evangeline przyjmie posadę guwernantki w rezydencji owej damy, maskując swą urodę, by nie narażać się na awanse ze strony syna arystokratki. Seks, skandale, kłamstwa i duchy - tego możemy oczekiwać po romansie historycznym inspirowanym twórczością Jane Austin i Thomasa Hardy'ego.

Jak na grę, pomysł tak niekonwencjonalny i kompletnie z innej epoki, że szkoda by było go nie zrealizować. Chyba właśnie po to jest Kickstarter, by wspierać projekty tworzone wbrew obowiązującym tendencjom, teoretycznie w dzisiejszych czasach skazane na klęskę. Moim zdaniem na korzyść tej propozycji przemawia również ta okoliczność, że tematyka wiejskiej posiadłości, gospodarstwa i prostego życia w na łonie natury wydaje się ostatnio bliska Jane Jensen. A każdy autor powinien tworzyć to, co mu w duszy gra. 

Rzecz będzie projektowana z myślą o iPadzie 3, czyli w wysokiej rozdzielczości, a zagadki mają być utrzymane w klimacie epoki, cokolwiek to znaczy.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Jane Jensen zapowiada tę grę jako metafizyczny thriller w stylu Gabriela Knighta czy Dante's Equation. Punkt wyjścia kojarzy mi się trochę z Klubem Dumas Pereza-Reverte. Bohaterem jest antykwariusz, niejaki Malachi Rector, który po utracie cennej kolekcji w tragicznym pożarze przyjmuje propozycję ekscentrycznego milionera. Na jego zlecenie ma badać okoliczności bliżej nieokreślonych zdarzeń. Wkrótce odsłoni kryjące się za nimi mechanizmy i zrozumie, że wcale nie znalazł się w tej historii przypadkiem.  

W opisie tej dwuwymiarowej przygodówki point&click JJ nawiązuje do Gabriela ponownie, gdy pisze, że pod względem graficznym ma to być coś na kształt "unowocześnionego GK1". W moich uszach najbardziej kusząco brzmi jednak sformułowanie lots of sophisticated puzzles, bo tego właśnie oczekuję od każdej gry Jane Jensen, więc miło mi słyszeć, że autorka formułuje tę obietnicę tak wyraźnie. 

Akcja toczyć się będzie w atrakcyjnych rzeczywistych lokacjach, a jedną z nich oglądamy na szkicu poniżej. W oczy rzuca się niekonsekwencja w odbiciu postaci, która otwiera pole do spekulacji na temat, co też to może oznaczać: podróże w czasie, wizyty duchów z przeszłości albo... coś jeszcze ciekawszego. Czyżby koncepcja światów równoległych z Dante's Equation miała powrócić w nieco lżejszej formie?

 

poniedziałek, 09 kwietnia 2012

Kto do piątku ofiaruje co najmniej 16 dolarów na pierwszy sezon przygód z Jane Jensen, zyska prawo udziału w głosowaniu zaplanowanym na poświąteczny weekend 14/15 kwietnia. Zadecydujemy wówczas, którą z proponowanych gier przygodowych JJ weźmie na warsztat w pierwszej kolejności.

Dla nowicjuszy na Kickstarterze istotna może być informacja, że zadeklarowana kwota pozostaje tymczasowo zablokowana na koncie, by w razie niepowodzenia akcji (odpukać!!!) nie przepadła i mogła bezpiecznie wrócić do ofiarodawcy. Jeśli ktoś jeszcze nie połapał się w systemie nagród i bonusów lub wciąż się zastanawia nad wysokością datku, może na początek zainwestować mniejszą sumę, a potem ewentualnie doładować konto funduszu ponownie, byle przed terminem zakończenia akcji (tutaj: do 19 maja).



Wśród trzech propozycji jest oczywiście GM2. Już wstępne informacje o fabule "dwójki" stanowią wielki SPOILER względem "jedynki", więc kto jeszcze tego nie zrobił, powinien czym prędzej zagrać w Gray Matter, no i oczywiście nie czytać dalej tej notki.  

Sequel ma być również przygodówką trzecioosobową w 2,5D, choć wizualnie będzie się różnił od poprzednika, zwłaszcza że najpewniej JJ zaangażuje inny zespół deweloperski. Na razie wstępnie zapowiada współpracę z Phoenix Online Studios i Signus Labs. W najnowszych wywiadach autorka tłumaczy założenie własnego niezależnego studia potrzebą większej kontroli nad produkcją i jakością gry, czego brakowało jej w trakcie współpracy z dtp Entertainment. Nie chce dopuścić do zaniechań i niedoróbek wynikających z braku czasu, pieniędzy lub należnej troski ze strony producenta. Generalnie zamierza utrzymać klimat znany z Gray Matter, ale obiecuje również pewne modyfikacje, np. udoskonalenie interfejsu sztuczek magicznych.

Wyprawa do Szkocji marzyła się Jane Jensen od dawna. Gdy wspominała o tym przed laty, podejrzewałam, że planuje umieścić tam akcję GK4. Okazuje się jednak, że udamy się na szkocką wyspę w drugiej części Gray Matter, podążając śladami pewnej studentki, która siłą umysłu potrafiła wyzwolić niszczycielskie siły. Wizyta w rodzinnych stronach Angeli pomoże wyjaśnić, skąd otrzymała ów niebezpieczny dar. W głównych rolach wystąpią znowu doktor David Styles oraz jego asystentka Samantha Everett, choć tym razem częściej przyjdzie nam prowadzić Davida. 

 

Obydwie ilustracje to szkice do Gray Matter 2.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6